Wyświetlono wiadomości znalezione dla frazy: jarmułką sklep





Temat: "wielkie mi MECYJE"
Słowo "mecyje" przypomniało mi się, gdy natrafiłem na nie w czasie lektury pasjonującej i przezabawnej książki Mistrza Wańkowicza "Atlantyk - Pacyfik". Mistrz opisuje amerykański hipermarket (rzecz dla Polaków z końca lat pięćdziesiątych wielce osobliwa), jako szerszą wersję znanego w kraju sklepiku "mydło i powidło".
W swojej pysze właściciel sklepu amerykańskiego (gdzie można było znaleźć wszystko, od sznurówki do łodzi motorowej) ogłosił, że jeśli znajdzie się klient, który zażąda rzeczy, której w sklepie nie będzie, to supermarket wypłaci mu z miejsca dziesięć dolarów.

Oto co się stało, cytuję:

"Jechałem z nadzieją zarobku, umyśliłem prosić o kołduny w puszce. Ale nim dojechałem, sklep ofertę cofnął, pogromiony dość haniebnie przez starozakonnego, który nie zażądał wielkiej mecyi, tylko jarmułki."



A oto, jak hasło "mecyja" wyjaśnia inny Mistrz, Kopaliński:

mecyje pot. coś nadzwyczajnego; specjał, frykas.
Etym. - jid. meccije 'jw.' od hebr. měciā 'rzecz znaleziona; osobliwość'.






Temat: InDesign


Ty sie wogole nie zastanawiaj czy kupic tylko zastanow sie
ktore buty wlozyc idac do sklepu po ID2. Cenowo i mozliwosciami
kasuje Quarka, napewno przesledziles watki wczesniej.


A owszem, moje pytanie ma tylko na celu poruszenie najgłębszych pokładów

Buty już założyłem, jeszcze tylko jarmułka i lecę...

Wizzart







Temat: "Każdy Polak powinien to wiedzieć"
Kurczę, wczoraj wszedłem przypadkiem do jakiegoś sklepu, patrzę a tam komando Mossadu wygląda zza półek ze słodyczami. Przedwczoraj przechodząc obok jakiegoś domu wyraźnie słyszałem płacz chrześcijańskiej dzieciny przerabianej właśnie metodą chałupniczą na macę. Parę tygodni temu widziałem, jak jednemu z naszych profesorów na IS wypadła z teczki jarmułka oraz rewolwer, wyglądający dość bolszewicko.

Już sam nie wiem, co w tym tekście zadziwiło i rozśmieszyło mnie najbardziej. W każdym bądź razie pan Henio ma niezły flow myślę, że doczekamy się jeszcze sytuacji, w której jeszcze bardziej polscy Polacy oskarżą go o bycie kryptożydem, który swoją gadaniną odwraca uwagę Narodu od tego CO NAPRAWDę POWINIEN WIEDZIEć.

Też kiedyś taką uloteczkę widziałem...to było chyba sprawozdanie z posiedzenia tajnego żydowskiego rządu światowego, oczywiście poświęconego zagadanieniu eksterminacji Polaków. Też jakaś babcia to rozdawała...pod teatrem chyba, nie pamiętam już dobrze.

Ale właściwie, ileż można jeszcze komentować wymysły takich pojebów? Już mnie to zaczyna nudzić. Dominujący nurt polskiego antysemityzmu ma postać mniej radykalną (antysemityzm ludzi grzecznych czy dobrych, jak to powiedział Turowicz), przez co często niezauważalną. Ale często mi się wydaje, że wszechobecną i zwyczajnie akceptowalną. Na takiego Pajączka prawie wszyscy się oburzą. Na wujka Karola, który przy wigilijnej kolacji dowodzi, jak to znowu Żydy coś zmajstrowały nikt nie zwróci uwagi. Niestety.




Temat: InDesign


| Ty sie wogole nie zastanawiaj czy kupic tylko zastanow sie
| ktore buty wlozyc idac do sklepu po ID2. Cenowo i mozliwosciami
| kasuje Quarka, napewno przesledziles watki wczesniej.

A owszem, moje pytanie ma tylko na celu poruszenie najgłębszych pokładów

Buty już założyłem, jeszcze tylko jarmułka i lecę...


Nic dodać, nic ująć, ja się bawię trialem ID2, a w piątek otrzymam cały
pakiet. Na Quarku pracowałem ponad 5 lat (troszkę miok i troszkę pc),
testowałem w zaciszu domowym 5 beta passport i... z pełną premedytacją się
przesiadam. (głównie ze względu na cenę).
Pozdrawiam





Temat: Typowy dzień z życia
Po całonocnym studiowaniu Talmudu, muszę z rana odreagować. W drodze do sklepu obijam jakiegoś skejta bo się do mnie uśmiechnął i widać mu było żółte zęby. Jak by tego było mało, za rogiem omijam bande łysych opryszków. Mówili coś o Kabale więc uznałem to za przejaw antysemityzmu. Myśle sobie "nie daruje faszystom je****m, jeszcze mnie ku*** popamiętacie". Kupiłem w sklepie maślanke (muszę robić mase, żeby nie dawać się takim łotrom) 30 dag sopockiej ( nie samą maślanką człowiek żyje) oraz niebieski marker. Miejsce, w którym stali ci degeneraci w wojskowych trepach było teraz puste, więc szybko napisałem tam "ta Kabała, was je***a!!!". Po wszystkim poszłem do domu i robiłem masę. Usłyszałem na klatce głośny śmiech i tupot taki jak by całe stado przebiegało. Olałem to. Po śniadaniu odczekałem 30 minut i poszłem przerabiać kalorie na mięśnie. Podczas zamykania drzwi do mieszkania uświadomiłem sobie dlaczego dobiegały te śmichy chichy sprzed 30 minut. Na drzwiach miałem narysowaną swastyke i jakąś literke A wrysowaną w okrąg. Hmmm... co to może znaczyć?? - jedno jest pewne - mam prze****ne. Na siłowni, nie wiem dlaczego, ale wszyscy się na mnie patrzyli. Może to wina jarmułki? - nie na pewno nie, Polska to tolerancyjny kraj dla ludzi wyznania Mojżeszowego. Wracając do domu podchodzę do kiosku, żeby kupić Gazetę Wyborczą bo podobno redakcja jest fajna i fajnie piszą. Piszą, że znowu zrzucono bomby na strefe gazy. Skurczybyki ci palestuchy - to ich wina!!!. Musiałem się wyrzyć. napisałem z boku kiosku kupionym wcześniej markerem "Wolna Palestyna od Palestynczyków" i odeszłem. Jednak sumienie mnie gryzło, że zniszczyłem cudze mienie jak to mój naród ma w zwyczaju, więc wróciłem i dopisałem "przepraszam-Salomon". Wieczorkiem przed spoczęciem zgłosiłem kilka nadużyć na NK.



Temat: dziecko


Polskę.


Inną Polskę, ja jej nie znam. Może to i dobrze.


| jakoś nie dostrzegłem aby sprawa tego czy
| jestem czy nie jestem Żydem miała jakieś większe znaczenie, a już na
| pewno nie ma się czego wstydzić, wręcz przeciwnie, należy w widocznym

| miejscu umieścić tabliczkę lub  nosić ze sobą odpowiednie symbole,
| będziesz wóczas obsługiwany poza kolejnością, a gdyby jednak nie,
możesz
| właściciela sklepu (baru itp) oskarżyć o antysemityzm. I wygrasz !


Myślę że wiesz, wiersz odczytałem tak jak odczytałem, jestem przeczulony
na punkcie wciskania nam Polakom antysemityzmu na siłę, irytuję się gdy
ze sprawy Holocaustu robi się dźwignię poczucia winy całego świata. A
robi się.


| Asasello twój wiersz jest wodą na określony młyn określonych kół :-).

To przykre, że tak odczytałeś, ale każdy ma prawo do własnej
interpretacji.


Nie gniewaj się Asasello, tak go odczytałem, bo nuta treści w nim tkwi,
może jego sens jest szerszy, ale mnie skojarzył się jednoznacznie.
Przykro mi.


| Jako wiersz (struktura języka i dobór słów) dobry. Ale treści mówię
nie
| !

Jak rozumiem treści, którą dostrzegłeś.


Tak !


Bo wiersz w moim założeniu był osobistym wyznaniem podmiotu lirycznego

osadzonym w realiach rzeczywistości, której smugi, ja, autor jednak
dostrzegam.


Widzisz Michale, ja tego nie dostrzegam, widzę natomiast machinę
wyciskającą z naszych piersi kropelki żalu i winy. Wiersz jest dobry jak

okropnie nietolerancyjne, że mały żydowski chłopiec boi się nałożyć na
głowę jarmułkę, może, w świecie dorosłych, ja większego porblemu nie
widzę, dostrzegam tylko alergię, na trąby winy, nie naszej i
niezasłużonej.Pozdrawiam
S.


| S.
M.


--
zapraszam do siebie
http://www.winuel.com.pl/~slaski





Temat: Śmieszni sprzedający;)

Dobre, dobre Ostatnio też jakiś koleś "kioskowe" StarQuesty UD sprzedaje bodajże za 24 zł/szt.
Taa co do Questów chciałem kupić Kempa nie ukrywam dawałem tyle co Ebay choć wiemy że przesyłka drogo wychodzi...
Mnie dziwi tylko podejście do potencjalnych klientów

No tak ale co to za klient ktory proponuje polowe ceny, probuje mnie pouczac i nie rozumie, ze nie sprzedam mu karty za jego cene? Sytuacja: wchodzisz do sklepu w Gdansku prosisz o zaladkowa gorzka, ale nie zaplacisz 20 zl, tylko 10 zl, chcesz torebke ale dajesz nie 50 gr tylko 30 gr i narzekasz ze w Katowicach to mozesz kupic taniej. Co robi sprzedawca? Puka sie w czolo, pokazauje drzwi albo co bardziej nerwowy strzela miedzy oczy. To moja aukcja, moje karty, moje ceny, moje reguly, moj cyrk i moje malpy a nie stragan z jarmulkami w Jerozolimie.

Zreszta panowie ostroznie z nazywaniem sprzedajacych smiesznymi. Wszyscy caly czas zagladaja na ebay i do becketta i mysla ze jest ok i tamte ceny z niewielkimi odchyleniami sa jedynymi slusznymi. A skad wiecie jakie ma powody osoba sprzedajaca karty? Moze potrzebuje gotowki, moze karty maja jakis wymiar sentymentalny, moze to pierwsze karty jakie mial, moze najladniejsze jakie widzial, moze dostal je od kogos waznego, moze "puknal" pierwsza dziewczyne na tych kartach, a moze po prostu chce troche zarobic. Dla mnie smieszna jest osoba ktora sama robi autografy czy limity, a nie taka ktora sprzedaje karty drozej niz sie komus wydaje ze powinna.

Mam nadzieje ze nikt sie nie obrazi. Czekam na jakas zwalajaca z nog riposte. Moj gadulec 2987688, mail bolku@wp.pl. Tylko rozrozniajcie co napisalem na serio a co z przymrozeniem oka, a czasami nawet dwoch, zebym znowu nie czytal, ze nie wiem, ze dolar w calej Polsce stoi tyle samo (co oczywiscie nie jest prawda, bo nie stoi). Jak sie komus cos nie podoba to z checia sie dowiem co, bo nie wykluczam, ze w niektorych sprawach moge nie miec racji i jak ktos mnie przekona, ze cos robie zle to bede mu naprawde wdzieczny. Tylko zeby bylo to rzeczowe.

A tak przy okazji to calkiem fajne forum, szkoda tylko, ze caly czas sa na nim jakies problemy i zawsze ktos ma pod gore. A w takich klimatach raczej ciezko o nowych kolekcjonerow.



Temat: Tango_Fox , Bakutilek Do zbanowania !
Mister
Wykładzinę z URM-u kupił w twoim szmateksie, nie wiedząc skąd pochodzi, Ciechanowski i nie za 50 groszy.
O reszcie też mogą zaswiadczyć świadkowie jak będzie taka potrzeba.
Przy okazji potwierdziłeś jak biegałeś z żoną również po "salonach" Borowskiego po wykładziny itp., u Kwaśniewskiego po krzyże zasługi i zdjęcia z Kwaśniewską jak Kuna i Żagiel, a może jak wydra i chorągiewka.
A fe, prowokatorze.
Raz z Bierutem, raz z Gomułką, raz z Bubelkiem, raz z Borowskim (Bermanem) i z jarmułką.
Oj dana dana, nie ma szatana...
Wróć do swoich postów i przeczytaj co pisałeś o Bermanach i jego towarzyszach.
Pełzaj dalej…

To są bardzo ciężkie oskarżenia. Ale kij końce ma dwa. Pan Jacek Ciechanowski daje ostateczny dowód, że jest Misterem. Czy ktokolwiek może sobie wyobrazić, że ktoś biega po Pile, żeby się dowiedzieć, kto ma starą złomowaną wykładzinę biurową, szczególnie z czasu, gdy Marek Borowski pełnił funkcję szefa URM? Pikanterii dodaje fakt, że ja nigdy nie biegałem po salonach Borowskiego, za to Jacek Ciechanowski biegał chociaż po złomowanej wykładzinie, którą zawdzięcza urzędowaniu Marka Borowskiego w Urzędzie Rady Ministrów. Ironia losu!
Ale, wróćmy do meritum. Jest dalej w mocy moje oświadczenie na forum, że Sklep Konfekcyjny „TOP” przy Placu Konstytucji 3-Maja 12 nie współpracował komercyjnie ze Stowarzyszeniem Hospicjum Piła, a właściciel sklepu nie był członkiem Stowarzyszenia. Sklep „TOP” przekazywał nieodpłatnie Stowarzyszeniu pewne towary, jak pościele, poduszki, kołdry, ubrania dla podopiecznych, chorych ludzi, których nie było stać nawet na garnitur do trumny.
Według danych z dokumentów Stowarzyszenia, które pozyskałem od głównej księgowej, Stowarzyszenie wystąpiło do Marka Borowskiego - posła z Piły, do lutego 1996 szefa URM, o przekazanie zbędnych przedmiotów, które mogłyby być przydatne do wyposażenia poradni, lub zbyte, a środki pozyskane ze sprzedaży umożliwiłyby zakup niezbędnych rzeczy do prowadzenia działalności statutowej. Starania kierownictwa Stowarzyszenia o przydział lokalu były na dobrej drodze. Zadysponowane przez szefa URM przedmioty zostały zdeponowane w użyczonym magazynie. Przeprowadzono ocenę przydatności tych rzeczy, a na resztę nieprzydatną do celów Stowarzyszenia ogłoszono zgodnie z wymaganiami przetarg. Zainteresowanie sprzętem wykazanym w ofercie publicznej, ogłoszonej w mediach było zerowe. Te przedmioty sezonowały się w magazynie ponad rok. Według procedur księgowych, których nie znam i mało mnie obchodzą, reszta rzeczy została przeceniona i zdeponowana w pomieszczeniu piwnicznym remontowanej właśnie poradni opieki hospicyjnej przy ulicy Towarowej 3/2. Między innymi był tam jakiś strzęp wykładziny, co zrelacjonowała szefowa Stowarzyszenia.
W tym mniej więcej czasie, około połowy roku 1997 pan Jacek Ciechanowski postanowił reanimować zdechłego Birkuta, lub w inny sposób włączyć się w nurt życia gospodarczego RP. Zajął się sprowadzaniem z Niemiec złomu elektroniczno – informatycznego. Zaoferował Stowarzyszeniu, że wyposaży je w świetny komputer w ramach „zweite Hand Geschäft”.
Istnieje zapis w raporcie kasowym Stowarzyszenia nr 2/97, poz. 8 z dnia 4. 07. 97 – dowód nr R – M 1/07/97. „Zakup zestawu komputerowego”. W rubryce wydatków – 1541,70 zł. Tę kwotę zainkasował pan Jacek Ciechanowski za dostarczony sprzęt komputerowy. Jednocześnie w ramach pomocy ludziom biednym, którzy zaludniali pustostany spółdzielcze na osiedlu Zamenhofa, szefowa Stowarzyszenia przekazała za darmo wykładzinę, która zalegała w piwnicy uszykowanej na magazyn różnych rzeczy do wydania biednym. Pan Jacek Ciechanowski, nie posiadał w tym czasie środka transportu, bo rozwalił się 12 kwietnia jadąc ze mną i Felcynem do Serocka na kongres PC. Poprosił mnie, starego kumpla z konspiracji, o przewiezienie mu do domu tego kawałka wykładziny.Tak się stało. Trudno się dziwić, że wykładzina, która przybyła do Stowarzyszenia z Warszawy, była wyposażona w jakieś znaki urzędowe, bo pochodziła ze źródeł biurokratycznych - magazynów staroci rządowych. Nikt nie biegał po salonach Marka Borowskiego, a była to pozytywna reakcja posła ziemi pilskiej na potrzebę zgłoszoną przez organizację pozarządową z terenu jego zainteresowania elektorskiego. Skorzystali też biedni ludzie, mogąc ułożyć wykładzinę na betonie budownictwa socjalistycznego.
Sprzęt komputerowy okazał się być nienaprawialnym złomem. Pan Jacek Ciechanowski był głuchy na prośby użytkowników tego sprzętu, by wydelegował - jak obiecał przy sprzedaży -swojego syna, który jest biegły w technikach komputerowych. Inny specjalista określił ten sprzęt jako złom wyrzucany przez poprzednich użytkowników na tzw. wystawkach. Ten złom został spisany ze stanu po roku. Przez ten czas Stowarzyszenie korzystało z mojego komputera domowego, co było łatwe o tyle, że siedziba Stowarzyszenia mieściła się w moim domu.
O reszcie tych głupot pisanych w drugiej kolejności napiszę kiedy indziej, bo i tak obawiam się, że mało kto dotrwa do końca w lekturze tego postu.
jlkobra



Temat: Zdewastowano pomnik Romana Dmowskiego
Po kolei:


Mowienie 'Zydzi na nas pluja' to tak jak mowienie 'wszyscy arabowie to terrorysci'.

może faktycznie ,za bardzo uogólniłem...zatem istnieje grupa żydów


Co do mniejszosci niem. W iraku morduja europejczykow (m. in. Polakow). Czy to znaczy, ze mamy mordowac arabow (mowie o normalnych jednostkach) ?

w ogole odpowiedziałeś nie na temat .skoro jednak już poruszasz temat Iraku,to pozostaje pytanie:czego my tam w ogóle szukamy?



Taaa, tylko że ta nowa rura w okolicach Gdańska ma mieć odnogę do Polski.

A nawet gdyby nie miała to gaz i tak by do nas szedł, najwyżej przez Niemcy...


jak ma mieć odnoge,to w ogole nie wiem o co ten krzyk


zaczęli od pomnika,pojechali po żydach,władzy,unii europejskiej skończyli na ....rurze.....(na razie).....spoko



poszerzanie kontekstów


za to sam ich nie lubie i uważam Żydków za skurw***, tyle, że jak ktoś mówi, że wszystkie nieszczęścia tego świata, a w szczególności tego kraju wywołali Żydzi to mnie krew zalewa


ale ja tak nie uważam.Nie jest wina żyda,że mamy dziury w drodze


:k: oskareczku szkoda mi Ciebie właśnie kwestia interpretacji-wyobraź sobie orzeczenie sądu, że ktoś został poniżony albo utracił zaufanie z powodu stwierdzenia, że przynależy do narodowości żydowkskiej a teraz porównaj sobie z tym
Konstytucja RP(choć skoro żeś taki mądry to na pewno ją znasz, zwłaszcza te artykuły )
Art. 32.

1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

De facto, skoro nazwanie Żydem naraża na szwank nas na poniżenie to uznajemy Żydów za obywateli gorszej kategorii, a jak to mój wielki znawco pomówienia ma się to Ustawy Zasadniczej to już zinterpretuj sam
a paragrafy wklejam, żeby niektórzy debile (celowo nie wymienie z nicka


a Ty tutaj strzeliłes GAFE STULECIA

w ogole użyłes błędnej podstawy brawnej.To o czym piszesz owszem jest prawdą,ale dotyczy czegoś innego.Tutaj jest mowa o tym,że jakby np Żyd nie mógł sobie kupić szynki w sklepie ,bo jest żydem to mamy dyskryminacje.Te artykuły nie poruszaja w ogole kwestii pomówienia.Nie wiem czy masz stycznośc z prawem,czy nie(wygląda,że nie).Ja miałem na UJ podstawy prawa karnego i z tego co mi wiadomo to kwestie pomówienia reguluje rozdzia ł 27 Kodeksu Karnego.

Rozdział XXVII

Przestępstwa przeciwko czci i nietykalności cielesnej

I tak po kolei.Leszek Bubel napisał np. na temat Leppera:

Andrzej Lepper->prawdziwe nazwisko Loepper.Żyd,paradował w jarmułce między amerykańskimi żydami.Kłamca i cos tam dalej.........jeżeli jest to nieprawda to podchodzi pod:


Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności,
podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.


podchodzi to pod ten artykuł jak ulał.gdyż takie zatajenie swojej przeszłości jeżeli by bylo fajłszywe naraża Leppera na utrate społecznego poparcia.Gdyż pełno osób sie na niego wk***i za fałszowanie swej przeszłośći i przestanie na niego głosowac,a co za tym idzie nie dostanei sie np. do Sejmu czyli jak mowi kk traci aufanie potrzebne dla danego stanowiska.

Dodatkowo Bubel publikował to w gazecie,a to podchodzi pod paragraf drugi tego artykułu

§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
prokuratura nie może ściagać z urzędu:


§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego


jak zarzut jest prawdziwy to nei ma przestępstwa:


Art. 213. § 1. Nie ma przestępstwa określonego w Art. 212 § 1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy.

dalej,nawet jakby to było prawda,ale Bubel by pisal...ten cwel Lepper.pi***olony w du** przez Busha..........to podlega karze:


Art. 214. Brak przestępstwa wynikający z przyczyn określonych w Art. 213 nie wyłącza odpowiedzialności sprawcy za zniewagę ze względu na formę podniesienia lub rozgłoszenia zarzutu.

i jeszcze jeden artykuł


Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.


tak wygląda sprawa.teraz sobie siądź Bart i pomyśl.Jakby nic nie było na rzeczy,to zapewne każdy z tej listy Bubla podal by go do sądu,bo jak nic obraża ich dobre imię i szkaluje.Przyczyny nie zgłoszenia mogą być 2:jak juz mowiłem,coś jest na rzeczy....albo uznali,że nie ma sensu,bo Bubel to idiota

i tyle z mojej strony



Temat: Rok świętego Pawła-artykuły

Młodość w Jerozolimie
Marcin Jakimowicz

Młodziutki Paweł trafił znał Miasto Pokoju na wylot. Jako praktykujący Żyd musiał odwiedzać je w dzieciństwie.
Pielgrzymował do świątyni, kłaniał się przed najświętszym miejscem Izraela, wędrował po rozpalonych słońcem uliczkach nieopodal pałacu Heroda. W tętniącej życiem metropolii nauki i handlu mieszkało wówczas około 55 tys. ludzi.



Do szkoły!

Trafił do jerozolimskiej szkoły rabbiego Gamaliela.Gamaliel, nauczyciel Pawła, był „poważany przez cały lud” – pisze Łukasz w Dziejach Apostolskich. Mawiano nawet, że po jego śmierci w Izraelu zaginął szacunek dla Prawa. Do dziś cytuje się pełną roztropności obronę apostołów: „Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich. Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem”.

Szaweł nie był przeciętniakiem, ale najgorliwszym z uczniów słynnego rabbiego. Skrupulatnie zachowywał najmniejsze przepisy Prawa, chłonął słowa proroków, nocami czytał midrasze. Kochał Jeruszalaim. Wszyscy Żydzi znają moje życie – opowiadał. – Od początku upływało ono wśród mego narodu w Jerozolimie. Żyłem według (zasad) najsurowszego stronnictwa naszej religii jako faryzeusz.

Wojna!

To w Mieście Pokoju spotkał się z niepokojącym zjawiskiem. Coraz więcej Żydów zaczynało opowiadać niestworzone historie o tym, że zbawienia dostępuje się nie dzięki Prawu, ale dzięki krwi wyrzuconego poza mury miasta skazańca. Szermierka argumentami całkowicie dyskwalifikowała Galilejczyka zabitego na krzyżu. „Przeklęty, kto został zawieszony na drzewie” (Pwt 21, 23) – recytował z pamięci gorliwy młody faryzeusz. Czy możemy się dziwić, że nowe poglądy sprawiały, że w jego żyłach zagotowała się krew?
Gorszyły go opowieści o ukrzyżowanym Mesjaszu i to, że zakładający nowe Kościoły helleniści coraz śmielej przyjmowali w swe szeregi pogan. Co gorsze, traktowali ich jako pełnoprawnych członków wspólnoty! Tego było już za wiele. Czy chrzest miał zastąpić obrzezanie? „Czy zniesiono pilnie strzeżoną granicę miedzy uprzywilejowanym Narodem Wybranym a grupą pogan? Tradycyjnego Żyda, dla którego świętość była nierozerwalnie związana z historią jego narodu, to bolesne naruszenie granicy musiało głęboko oburzać.

Słowa kamienowanego Szczepana rozwścieczyły jego prześladowców. Nikt nie może ujrzeć Boga i pozostać przy życiu – wierzyli. Tymczasem uczeń Chrystusa wołał: Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga. Nic dziwnego, że jego zabójcy „podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego”. To bluźnierstwo! Skoro nawet Mojżesz nie mógł oglądać Boga twarzą w twarz? Niebo otwarte dla wszystkich? Tego już było za wiele.

Wydychał śmierć


„Szaweł siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” – notuje św. Łukasz. Mocne słowa. „Paweł wdychał grozę i wydychał śmierć” – pisze Jose Prado Flores. „Prześladowałem tę drogę, głosując nawet za karą śmierci, wiążąc i wtrącając do więzienia mężczyzn i kobiety” – opowiada sam faryzeusz. Nie owija w bawełnę. Jest wobec siebie niezwykle surowy i szczery do bólu.

Czy spotkał kiedyś „na żywo” Jezusa? Niewykluczone. Pisze bowiem: „Jeśli nawet według ciała poznaliśmy Chrystusa, to już więcej Go nie znamy w ten sposób”. Nigdy nie dowiemy się, czy Paweł (prawdopodobnie młodszy o kilka lat od Mesjasza) spotkał Go na jednym z jerozolimskich placów. Jedno jest pewne, w porównaniu z poznaniem Chrystusa wywyższonego, tamto poznanie jest dla Pawła zupełnie bez znaczenia – wyjaśnia Joachim Gnilka. Do jego zachowania idealnie pasują słowa psalmu: „Gorliwość o dom twój pożera mnie”.

Tę samą gorliwość odnajduję spacerując nierównymi chodnikami Mea Szarym, jerozolimskiej dzielnicy ortodoksyjnych Żydów. Mijam spieszący do synagogi tłum. Bobrowe czapy mimo czterdziestostopniowego upału, palmy w rękach. Wielu młodych mężczyzn pcha wózki z wydzierającymi się wniebogłosy dziećmi. Kilkuletni chłopcy w jarmułkach na dachach domów budują prowizoryczne namioty. Rozpoczyna się święto Sukkot, w przedwojennych polskich miasteczkach zwane Kuczkami. W „mieście na górze” wyrasta nowe miasteczko na górze.



Gdy przed trzema laty rząd izraelski ogłosił ewakuację Strefy Gazy, tłumy ludzi koczowały pod murami dzień i noc. Modlili się nieustannie. Byli i tacy, którzy rzucali się pod buldożery. Ich argument? Tora. „Tę ziemię dał nam Bóg, nie możemy jej oddać” – krzyczeli. Dla tego tłumu premier Ariel Szaron przestał być drapieżnym lwem (tak tłumaczy się jego imię). Stał się zdrajcą. – Z ortodoksami nie da się dyskutować – ubolewali ci, którzy zazwyczaj synagogi omijali szerokim łukiem. „Bóg dał nam te ziemię”… Cóż to za argument?

Jerozolima to miasto sprzeczności. Napięcie wyczuwa się w powietrzu. Potężny głos muezina budzi senne uliczki. Kamienie są białe, wydeptane na „łyso”. Palestyńczycy otwierają swe sklepy z kardamonem, oliwkami, z falafelami i kilogramami różańców z drewna oliwkowego. Przez cały dzień będą głośno zachęcali do kupna. Gdy przystaniesz przy ich kramie, poklepią cię po ramieniu: Polak? Jesteś moim najlepszym przyjacielem, sprzedam ci ten olejek (oryginalny, taki sam, jakiego używała Maria Magdalena!) za połowę ceny. Zakurzone, pełne śmieci ulice w mig zapełniają się ludźmi. Prawosławna pielgrzymka z trudem przeciska się przez spocony tłum kupujący przy Bramie Damasceńskiej melony, oliwki i świeże figi.

Ziemia Święta pełna jest „gorliwych”. Przepychanki w czasie liturgii, 350 kilometrów muru, niemogący się dogadać chrześcijanie. – Tu wszystko jest religią – tłumaczy kustosz Ziemi Świętej Pierbattista Pizzaballa. Oczy trzech religii monoteistycznych skupione są na tętniącej życiem starówce. Na zaledwie 4 km kw. stoją trzy najważniejsze miejsca dla chrześcijan, żydów i muzułmanów. Ruiny świątyni Izraela, najświętszego miejsca Żydów, serce chrześcijaństwa: Golgota i bazylika Grobu Pańskiego oraz meczet stojący w miejscu, z którego Mahomet został porwany przez anioła Gabriela do nieba. Tygiel. A wszystko na wzgórzu Moria, na które wspinał się Abraham, by ofiarować swego jedynego syna i na ziemi, z której, jak piszą rabini, Bóg zaczerpnął glinę, by ulepić pierwszego człowieka. To tu umierający Szczepan zobaczył otwarte niebo. To tu wołał: Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu! Ooo, jak bardzo te słowa rozwścieczyły młodziutkiego faryzeusza Pawła.